Kawałek nieba na ziemi...


Dwie LuLajkowe mamy chwilową tworzą na odległość. Jedna tworzy maszynowo a druga blogowo:) Jedna jest tam a druga tu 300km dalej :)

Nareszcie udało nam się wyrwać z szarego bloku i wyruszyliśmy w daleką drogę... H rzadko widuje swoje swoje babcie i resztę rodziny, zatem jak tylko jest ku temu okazja, a tym razem jest bo mój siostrzeniec ma Komunię, jeździmy w nasze rodzinne strony. Czeka tu na nas cała ekipa sióstr i braci ciotecznych, cioć, wujków, babcie, dziadek, prababcie itd... Oj dzieje się tu zawsze, dzieje:)

Oczywiście ostateczny termin przyjazdu był znany tylko babciom, zatem reszta rodzinki miała niespodziankę, gdy rano H zapukała do ich drzwi, stojąc do tego na własnych nogach. Niektórzy jeszcze nas nie widzieli więc niespodzianek ciąg dalszy przed nami:)

Teraz siedzimy sobie w ogródku babci. Hania śpi a ja siedzę obok, słucham śpiewu ptaków i patrzę na moje ukochane widoki z dzieciństwa... 

Jako dziecko zaraz po przebudzeniu zawsze wyglądałam przez okno i patrzyłam na mój ukochany ogródek. Wiele razy malowałam starego orzecha z setkami małych szarek gałązek, kwiaty, moją starą piaskownicę...

Kiedyś ogródek wyglądał nieco inaczej: grządki pełne astrów, duże bzy, skalniaki, warzywa... Teraz jest więcej trawy, nie ma już warzyw. Ale nadal jest pięknie! No a w tym roku zakwitły moje ukochane tulipany: różowe, białe, czerwone, fioletowe... Siedzę tu między nimi i odbywam podróż sentymentalną...

Patrzę na moją starą kamienicę, na trzepak, z którego tyle razy spadłam, na szare komórki, które tyle razy popisane były kredą... Tyle rzeczy się tu działo, tyle zabaw, tyle marzeń... 
 
Chciałam i Wam pokazać ten mój mały kawałek nieba na ziemi... To miejsce do którego wracam zawsze z ogromnym sentymentem. Za którym tęsknie i nigdy nie przestanę...



 










A przy okazji przesyłam naszej kochanej LuLajkowej rodzince gorące pozdrowienia.

Czekajcie na nas, już niedługo do Was wracamy:) Z głową pełną pomysłów i nowymi siłami do pracy!